poniedziałek, 23 października 2017

Recenzja....

 Jezu, Ty się tym zajmij! Akt oddania                      Jezusowi ks. Dolindo Ruotolo.

Książkę, te, kupiłam online, serfując po necie. Obecnie mamy w rodzinie trudny czas. Uczono, nas w domu brać wszystkie trudne sprawy na klatę niezależnie jak długo to będzie trwało.                                                             

         Pierwsza biografia autora potężnej modlitwy

„ Jezu, Ty się tym zajmij”  



  Zawiera modlitewnik z cudowną modlitwą zawierzenia

                      

   KIM JEST O. DOLINDO RUOTOLO, KAPŁAN, KTÓREMU JEZUS                                     PODYKTOWAŁ JEDNĄ Z NAJSKUTECZNIEJSZYCH
CHRZEŚCIJAŃSKICH MODLITW? 

   „Jeśli myślicie, że Jezus nie słucha waszych próśb i ze swoimi problemami jesteście sami, przyjdźcie do mojego grobu i głośno zapukajcie, żebym wiedział, że jesteście, a będę się modlił z wami” – takie słowa przed śmiercią wypowiedział ksiądz Dolindo. Każdego dnia w kościele, w którym został pochowany rozlega się głośnie pukanie. Wokół jego grobu jest niezliczona ilość dowodów na to, że dotrzymuje swojej obietnicy – świadectwa licznych łask, uzdrowień, nawróceń. Słowa modlitwy, które kapłan usłyszał od Jezusa mają bowiem potężną moc. To krótkie zdanie – „Jezu, Ty się tym zajmij” – to deklaracja bezgranicznego zaufania i całkowitego oddania się Jezusowi, które zmieniają wszystko. Człowiek, który przepowiedział pontyfikat Jana Pawła II, kapłan, który spowiadał polityków, uczonych, znane osobistości. Świadkowie jego życia mówią, że kiedy spowiadał to, z konfesjonału biła łuna światła. A kiedy grał na organach, sam Jezus śpiewał w czasie liturgii. 
  
     Jestem pod wielkim wrażaniem tej książki. Przeczytałam ją od deski do deski jednym tchem w trzy dni. Cieszę się, że ks. Dolindo przemówił z kart tej książki, dając najskuteczniejsze środki, jakie mamy w kościele Świętym. Czekam na jego beatyfikacje. Chce zachęcić wszystkim moich przyjaciół i odbiorców. Nie będziecie żałować decyzji na zawarcie przyjaźni z ks. Dolindo Ruotolo...
                          Jolanta Didek.


Ta przepiękna modlitwa została zapisana przez sługę Bożego w liście z dnia 6 października 1940 roku. Kapłan pisał go do Eleny Montelli, kobiety ze ścisłego grona swych córek duchowych, tak zwanych „Gołębic Eucharystycznych”                    
   Jezus do duszy:
„Z jakiego powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego, ślepego, pełnego oddania się Mi przyniesie owoc, jakiego pragniecie i rozwiąże najbardziej napięte sytuacje.
Całkowicie zdać się na Mnie nie oznacza walczyć, denerwować się i rozpaczać, a jednocześnie prosić Mnie niecierpliwie, bym to Ja po twojej myśli przemienił wzburzenie w modlitwę. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odsunąć niespokojne myśli i zamęt, oddać się Mi, tak bym tylko Ja działał i powtarzać: «Ty się tym zajmij».
Zamartwianie się, denerwowanie, myślenie o konsekwencjach zdarzeń jest wbrew, zdecydowanie wbrew, oddaniu się Mi. To tak jak z dziećmi, które domagają się, by mamy zajęły się ich potrzebami, a jednocześnie same zaczynają się mieszać, utrudniając swoimi pomysłami im pracę.
Zamknij oczy i daj się ponieść prądowi mojej łaski. Zamknij oczy i nie myśl o bieżących sprawach, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją: «Ty się tym zajmij», oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę.
I kiedy będę musiał poprowadzić cię inną drogą niż tą, którą zaplanowałeś, będę ci przewodnikiem, wezmę na ramiona, przeprowadzę cię, jak matka uśpione niemowlę na rękach, na drugi brzeg. To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu.
Ileż mogę zdziałać, zarówno w sprawach duchowych, jak i materialnych, kiedy dusza zwróci się do Mnie, spojrzy na Mnie mówiąc Mi: «Ty się tym zajmij», zamknie oczy i odpocznie.
Otrzymujesz niewiele łask, kiedy się zamartwiasz. Wiele zaś łask spada na ciebie, jeśli tylko twoja modlitwa jest pełnym zawierzeniem i oddaniem się Mi. W bólu i cierpieniu prosisz, bym działał, ale tak, jak ty tego chcesz… Nie zwracasz się do Mnie, a jedynie chcesz, bym się dopasował do twoich potrzeb i zamysłów. Nie jesteś chory, skoro prosząc lekarza o pomoc, sugerujesz mu leczenie.
Nie postępuj tak, ale módl się tak, jak was nauczyłem w „Ojcze Nasz”: «święć się imię Twoje», czyli bądź pochwalony, uwielbiony w mojej potrzebie; «przyjdź królestwo Twoje», czyli niech wszystko, co się dzieje, przyczynia się do stwarzania Twojego królestwa w nas i na świecie; «bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi», czyli to Ty wejdź i działaj w tej mojej potrzebie, tak jak według Ciebie będzie lepiej dla mojego życia wiecznego i doczesnego.
Jeśli powiesz mi naprawdę: «bądź wola Twoja», czyli jakbyś mówił: «Ty się tym zajmij», wkroczę z całą moją mocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Proszę, widzisz, że choroba postępuje, zamiast zanikać? Nie burz się, zamknij oczy i ufnie powiedz: „niech się dzieje Twoja wola, Ty się tym zajmij”. Powiadam ci, że się tym zajmę, jak lekarz. Uczynię nawet cud, jeśli będzie to potrzebne.
Masz wrażenie, że stan chorego się pogarsza? Nie denerwuj się; zamknij oczy i mów: «Ty się zajmij». Powtarzam ci, że się tym zajmę, że nie ma potężniejszego lekarstwa niż moje działanie z miłości. Zajmę się tym tylko, kiedy zamkniesz oczy.
Jesteś niezmordowany, chcesz wszystko sam oszacować, o wszystkim samemu pomyśleć; zdajesz się na siły ludzkie, czy też gorzej, na człowieka, wierząc w jego pomoc. I to utrudnia Moje działanie. Och, jak bardzo pragnę twojego oddania, bym mógł ci błogosławić i w jakim smutku pogrążam się widząc, jak się miotasz! Szatan właśnie do tego dąży: byś był niespokojny, by oderwać cię od Moich działań i rzucić na pastwę ludzkich przedsięwzięć.
Ufaj zatem tylko Mi, odpocznij we Mnie, całkowicie się na Mnie zdaj. Czynię cuda proporcjonalnie do twojego pełnego oddania się Mi i oderwania się od twoich myśli. Rozrzucam skarby łask, kiedy jesteś ubogi, całkowicie. Kiedy posiadasz własne zasoby, nawet w niewielkiej mierze lub jeśli to ich szukasz, jesteś w zwykłym wymiarze i idziesz za ziemskim, naturalnym biegiem wydarzeń, w który często interweniuje Szatan. Żaden jeszcze racjonalista czy człowiek ciągle rozsądzający sprawy, nie uczynił cudów, nawet wśród świętych; kto zdaje się na Boga, postępuje w Jego stylu (po Bożemu).
Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, mów z zamkniętymi oczyma duszy: «Jezu, Ty się tym zajmij». Oderwij się od siebie, bo twój umysł jest napięty… Trudno dostrzec ci zło i zaufać Mi odrywając się od siebie. Postępuj tak w każdej trudności; róbcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie efekty i ciche cuda. Przysięgam wam na Moją miłość.
I Ja się tym zajmę, zapewniam was.
Módl się za każdym razem z tą gotowością oddania się, uzyskasz tak wielki pokój i owoce także wówczas, kiedy udzielę ci łaski złożenia ofiary ze swojego życia jako zadośćuczynienie i w imię miłości, co poniesie za sobą cierpienie.
Wydaje ci się to niemożliwe? Zamknij oczy i powiedz całą duszą: «Jezu, Ty się tym zajmij». Nie bój się, zajmę się i będziesz błogosławił Moje imię w uniżeniu. Tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania się: zapamiętaj to dobrze. Nie ma bardziej skutecznej nowenny niż ta”.
Jeśli masz przed sobą trudny wybór – te słowa są dla Ciebie. 
Jeśli codzienność jest podobna do ciemnego oceanu problemów – te słowa są dla Ciebie.
Jeśli chcesz być niesiony na ramionach przez samego Boga... – te słowa są dla Ciebie

 JOANNA BĄTKIEWICZ-BROŻEK – dziennikarka, publicystka, tłumaczka, współautorka książki Mam odwagę mówić o cudzie (wspólnie z prof. Januszem Skalskim). Obecnie współpracuje z portalami Vatican Insider oraz Aleteia. 
   






















piątek, 14 października 2016

Ostatnie rozmowy. Testament Benedykta. XVI.



Peter Seewald − dziennikarz i pisarz niemiecki, biograf papieża Benedykta XVI. Do roku 1994 był m.in. pracownikiem gazet: der spiegel, stern i magazynu süddeutsche Zeitung.  Ur 1954 r. W Bochum, Niemcy. Książki: Światłość świata, Sól ziemi, Jezus Chrystus: biografia.
Od momentu abdykacji Benedykta XVI cały świat zastanawia się, co było przyczyną papieskiej decyzji? Spekulacje na temat teorii spiskowych związanych z odejściem następcy Piotra zapewne przeszły jego najśmielsze oczekiwania. Po kilku latach od swej decyzji Benedykt XVI postanowił, że nadszedł czas, by po raz ostatni wypowiedział się publicznie w kilku istotnych kwestiach.

Tak oto powstała długo wyczekiwana i owiana tajemnicą książka o wymownym tytule „Ostatnie rozmowy.”

Współautorem publikacji nie mógł zostać nikt inny jak Peter Seewald, autor wielu bestsellerowych wywiadów z Josephem Ratzingerem, późniejszym Benedyktem-XVI.
 Wspólne spotkania i wielogodzinne rozmowy zaowocowały odważnymi, szczerymi i w wielu momentach zaskakującymi wyznaniami jednego z największych teologów naszych czasów.  
 W ostatnich rozmowach:
 Benedykt XVI mówi wprost o powodach swojej rezygnacji.Papież- emeryt opowiada o kluczowych kwestiach swego pontyfikatu, o kulisach  konklawe i swoim następcy – Franciszku. 

Opowiada także o trudnych i kontrowersyjnych wydarzeniach, które miały miejsce, gdy zasiadał na Tronie Piotrowym, między innymi o aferze Vatileaks, reformach Kurii Rzymskiej i lobby gejowskim w Kościele. Benedykt XVI nigdy wcześniej nie mówił w sposób de facto tak szczery o swojej wierze, współczesnych wyzwaniach chrześcijaństwa przyszłości kościoła, o grożących wszystkim chrześcijanom zaniku wiary w różnych aspektach w dobie różnorakich niebezpieczeństw. Na jakie wszyscy jesteśmy niestety narażeni.

Wspomina również i rodzinę oraz inne drogie mu osoby, a także ważne chwile w swojej biografii.
Jeden z największych teologów i myślicieli naszych czasów niczym w intymnej rozmowie daje nam dostęp do swoich wspomnień z okresu dzieciństwa i młodości.
Benedykt XVI mówi też o silnej więzi, jaka łączyła go z Janem Pawłem II, którego często prosił o zwolnienie z jego obowiązków. Papież-Polak zawsze jednak odmawiał, gdyż chciał go mieć przy sobie do końca. W książce znalazły się również rozważania na temat śmierci oraz wyznanie, że czuje się on słaby w jej obliczu i jak się do niej przygotowuje.

Ojciec Święty wspomina niedowierzanie, jakiego doświadczył na konklawe w 2005, gdy zrozumiał, że to jego wybrano.I dodaje, że postanowił przyjąć imię nie Jan Paweł III, ale Benedykt XVI, łącząc swój pontyfikat z Benedyktem XV, który określił I wojnę światową jako „niepotrzebną rzeź”.

Joseph Ratzinger odrzuca w książce pogląd lub zarzut, jakoby był papieżem zbyt akademickim, skupionym na nauce i pisaniu. Nie zgadza się również z tymi, którzy uważają go za odnowiciela w dziedzinie liturgii. Wspomniał, że próbował zreformować Instytut Dzieł Religijnych (IOR), czyli Bank Watykański i przypomniał wydane przez siebie przepisy wymierzone w pranie brudnych pieniędzy. Opowiedział o walce z pedofilią i o trudnościach, na jakie napotykał jako papież, gdy występował przeciw „brudom w Kościele”.

Dodał, że wiedział o istnieniu „lobby gejowskiego” w Watykanie, złożonego z 4-5 osób i stwierdził, że zdołał uwolnić się od tej grupy władzy. Zaznaczył, że brakowało mu stanowczości w rządzeniu.

Zapraszam wszystkich czytelników do tej wyjątkowej książki testamentu jednego z największych teologów i myślicieli naszych czasów.Książkę czyta się w dużym komforcie. Jest nowa w twardej oprawie. Dostałam ją kilka tygodni jako prezent urodzinowy od mojej mamy. Druk jest duży. Ułatwia to czytanie. Od deski do deski. Nie ma mowy o nadwerężeniu wzroku w trakcie czytania – testamentu papieża. Benedykta.XVI.

niedziela, 9 października 2016

Goya -recenzja


Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.

GOYA — Lion Feuchtwanger.

Niemiecki pisarz, eseista, krytyk teatralny, żydowskiego pochodzenia lion Feuchtwanger, żyjący w latach 1884 - 1958, miał w swoim dorobku sporą ilość powieści, w których dziejopisarstwo łączy się z beletrysty  

   Goya to powieść o miłości słynnego malarza Francisco do księżnej Cetany Alba, w dużej części przeplatana historią Hiszpanii. Lion Feuchtwanger, czerpiąc wątek miłosny w tradycji romantycznej, jednocześnie przedstawia ówczesną epokę. 

 Akcja rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych XVIII stulecia, kiedy Hiszpania pogrążona jest w wielkim obciążeniu stosunków feudalnych, a bezwzględna władza duchowieństwa, zwłaszcza Inkwizycji dodatkowo ciąży na życiu i wolności ludzi. W tym okresie ciemnota i przesądy triumfują nad zdrowym rozsądkiem.

 Tak właściwie, to nie wiadomo, czy można to dzieło zaliczyć do beletrystyki, w której przewodni triumf ma wątek miłosny i życie malarza — człowieka, który z chłopskich nizin wydostał się na sam szczyt, zajmując stanowisko pierwszego malarza królewskiego, czy historia królewskiej rodziny Burbonów — Karola IV i jego małżonki Marii Luizy, czy sama historia Hiszpanii. 

 Węzłem łączącym wszystkie wątki zawarte w książce jest nie tyle miłość Franciska Goyi do księżnej Cetany Alba, przeplatana zarówno gorącymi namiętnościami i pożądaniem, jak i chwilami zazdrości i nienawiści, ile przede wszystkim zasadniczy przełom w psychice i sztuce artysty, jaki nastąpił w tym czasie. 

Przewaga jednak faktów historycznych nad samą fabułą dotyczącą tego słynnego malarza dla mnie, jako miłośniczki książek historycznych była momentami mało ciekawa. Muszę jednak przyznać, że pięknie i opisowo przedstawione malarstwo i dzieła wychodzące kolejno spod pędzla mistrza,sprawiły, że oczami wyobraźni widziałam każdy obraz tak, jakbym stała przed nim i na niego patrzyła. 

 Trudności w czytaniu tego dzieła sprawiał fakt, że książkę mam z domowej biblioteczki w stanie mocno naruszonym (wydanie z roku 1955) i drobny, dość solidnie wytarty druk, na bardzo już pożółkłym papierze nie dodawał komfortu czytania. Ale taki jest urok książek. 

 Polecam książkę, zwłaszcza osobom zainteresowanym historią Hiszpanii, Francji czy Portugalii, a także osobom interesującym się życiem elit i ludności w tamtych czasach. Sam wątek miłosny Franciska i Cetany również jest wart poznania. Miłość piękna, namiętna, a zarazem tragiczna, zarówno dla jednej, jak i drugiej strony. 
 
 Po przeczytaniu tej książki można będzie więcej zrozumieć patrząc na obrazy Goyi i innym okiem spojrzeć na malarstwo tego słynnego artysty. .